Trener Roku 2011 Krzysztof Ziemiański - "Muszę sobie ułożyć życie bez Intensa"
Jak dwa ostatnie, niezwykle udane sezony, wpłynęły na rozwój pańskiej stajni?
Sezon 2010 niewiele zmienił pod tym względem. Podobnie jak w poprzednich latach miałem zgłoszonych ponad 50 koni od właścicieli, którzy współpracują ze mną od jakiegoś czasu. Po drugim z rzędu bardzo dobrym dla mojej stajni sezonie i zwycięstwach w Wielkiej Warszawskiej oraz czterech klasykach (Derby, Oaks, Rulera i St. Leger) pojawili się nowi właściciele. Część z nich miała już konie u innych trenerów. Swoje araby powierzyło mi również kilku nowych zagranicznych właścicieli, m.in. z Niemiec, być może na ich decyzję wpłynął sukces arabski Hermy w biegu o Nagrodę Gazelli, Mlechy i Sahary (Oaks). Podejrzewam więc, że wiosną wszystkie boksy będę miał zajęte.
Czyli zapowiada się kolejny udany sezon? Jakie ma pan nadzieje na nowy rok?
Trudno przewidzieć. Z pewnością ciężko będzie trafić na drugiego konia klasy Intensa. Cóż, taki jest los większości trenerów. Najlepsze konie są zazwyczaj sprzedawane. Mówiąc żartobliwie, muszę sobie ułożyć życie bez niego. Liczę jednak, że kilka z trenowanych przeze mnie wierzchowców ładnie się rozwinie i będzie w stanie walczyć w gonitwach pozagrupowych. Mam również nadzieję włączyć się do walki w czempionacie trenerów, ale czy to się uda, przekonamy się dopiero za kilka miesięcy.
W takim razie, z którymi końmi wiąże pan największe nadzieje?
Spośród doskonale znanych koni starszych, bardzo wierzę w oaksistkę Hortensję oraz araba El Weirona. Jestem co prawda zdania, że klacze z wiekiem biegają gorzej, ale Hortensja jest niezwykle silna. Ma cechy ogiera, dlatego uważam, że przyszły sezon również będzie miała dobry. El Weiron miał w tym sezonie trochę problemów zdrowotnych, ale powrócił do formy. Trzylatków będę miał około 15, jednak tylko kilka z nich wyszło do startu w wieku 2 lat. Najbardziej z nich podoba mi się Mister Great, który wygrał w pierwszym starcie, a jego drugi występ był mniej udany, ponieważ miał trochę przerw w pracy treningowej. Interesujący jest irlandzkiej hodowli Easy Go. We wrześniu przeszedł do mnie ze stajni Emila Zaharieva. Od tej pory bardzo urósł i rozwinął się. Ciekawy jestem również postawy Mundo, syna Aramusa. Robi duże postępy. Cały czas wierzę w araba Impacta. Jego największą wadą jest to, że jest dość drobny, co w rywalizacji z potężnymi rosyjskimi i holenderskimi końmi arabskimi może mieć spore znaczenie. W tym sezonie miał o tyle trudniej, że trafił do mnie dopiero w drugiej połowie kwietnia i był opóźniony o kilka miesięcy w pracy treningowej w stosunku do innych koni. Jeśli dobrze przezimuje, to stać go na dużo więcej. Karierę zakończyła natomiast arabska oaksistka Herma, która pójdzie do hodowli.
Ile młodych młodych koni będzie pan trenował?
W tym momencie mam 16 młodych folblutów i około 10 arabów. Wśród koni pełnej krwi jest jeden hodowli irlandzkiej, pozostałe urodziły się w Polsce. Są to przeważnie reprezentanci stadnin SK Iwno, SK Krasne oraz Damis. Przyjdzie jeszcze sześć arabów od zagranicznych właścicieli. Sam jestem ciekaw, jak dobre będą to konie. Obecnie przebywają u mnie cztery urodzone w Polsce, m.in. Hiszpan – pełny brat Hipotezy i półbrat Hermy.
Czy planuje pan zatrudnienie w swojej stajni dżokeja?
Nie mam takich planów. Nadal będzie u mnie pracowała i jeździła starsza uczennica Daria Panczew, która obecnie jest na zwolnieniu z powodu złamania obojczyka. Mam nadzieję, że szybko powróci do zdrowia i formy, czego jej z całego serca życzę.
Co się teraz dzieje z Intensem i Infamią?
Intens ma nowego właściciela z Ukrainy. Jednak nadal przebywa na Służewcu. Chyba jeszcze nie zapadła decyzja, gdzie i przez kogo będzie trenowany, ale w planach są jego starty we Francji. Jestem ciekawy, co postanowi jego właściciel, bo wierzę, że tego konia stać na sukcesy także w dużych biegach na Zachodzie. Uważam, że jeszcze bardziej się rozwinie i poprawi, ponieważ nie był jeszcze w pełni dojrzały. Zademonstrował olbrzymi talent i dobrze prowadzony może sporo osiągnąć. Muszę jednak powiedzieć, że nie jest to koń, który trenuje się sam. Trzeba poświęcić mu dużo czasu i uwagi. Mam nadzieję, że trafił w dobre ręce i jeszcze nie raz o nim usłyszymy.
Infamia została kupiona przez Romana Piwkę i przebywa w jego stadninie w Skorogoszczy. Wraz z matką Intensa, Inicjatywą, pojedzie na stanówkę pod ogiera Belenus. Dlaczego taki wybór? Belenus doskonale dopasował się do tej rodziny. Inicjatywa dała już Intensa i fajnie byłoby, gdyby urodził się jeszcze jeden tak dobry koń. Warto przypomnieć, że także Iwonicz, który pochodzi z tej samej linii żeńskiej jest synem Belenusa.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów!
Rozmawiał: Piechur
fot. Mateusz Błaszczak/www.torsluzewiec.pl
Źródło: www.torsluzewiec.pl
Źródło: www.torsluzewiec.pl
« powrót





Twój komentarz