Dzikie konie - wciąż tu są!
Na wyspie Assateague (USA) żyją konie nieznanego do końca pochodzenia. Jedna z hipotez mówi, że uratowały się z rozbitego statku. Druga, że wypuścili je farmerzy, kiedy wprowadzono podatek od zwierząt hodowlanych. Konie są malutkie (120 cm w kłębie), nie mają jednak cech kuca (...)
"Kocham konie, jakie są. Nie w uprzęży, lecz wolne na pastwisku, jak wiatr rozwiewa ich grzywy. A najbardziej podobają mi się dzikie mustangi, które niczego się nie boją".
Dominika Huchała, Cork (Irlandia) - z listów do redakcji.
- Brumby maskują się doskonale
Na antypodach żyją wciąż dzikie konie, zwane brumby. Ich losy były podobne do losu mustangów: zwierzęta trafiły do Australii w połowie XIX wieku, razem z poszukiwaczami złota z Europy. Sto lat po sprowadzeniu koni do Australii, w połowie XX wieku, farmerzy zaczęli je wypędzać z domów; mieli już traktory i samochody i zwierzęta były im niepotrzebne. W końcu w australijskim buszu koni zrobiło się tak wiele, że zaczęły przeszkadzać ludziom; niszczyły studnie z wodą pitną i ogrodzenia oraz wyjadały z pastwisk trawę koniom hodowlanym (...)
- Żywa prehistoria
Przetrwały, w niemal niezmienionej postaci, od epoki lodowcowej do XX wieku. Konie z malowideł naskalnych sprzed tysięcy lat wyglądają dokładnie tak jak one. Nie pokonały ich trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, epidemie, susza ani powodzie... ale człowiek. Mowa o koniach Przewalskiego, nazwanych tak na pamiątkę rosyjskiego podróżnika Nikołaja Przewalskiego, który spotkał je na stepach Azji i zebrał dane na ich temat. Dziś koń Przewalskiego wpisany jest na listę gatunków zagrożonych wyginięciem i żyje już tylko w ogrodach zoologicznych i rezerwatach (...)
Więcej o dzikich koniach dowiesz się z najnowszego numeru magazynu W Siodle (nr 4/2011, wrzesień).
Źródło: Magazyn "W Siodle" (nr 4/2011, wrzesień)
« powrót





Twój komentarz